czwartek, 1 stycznia 2009

Guanajuato

Miasteczko wybudowane w wąwozie nad brzegami rzeki. Kolorowe domki są poukładane na zboczach gór, uliczki są kręte i zawiłe. Kiedyś wydobywano tutaj 1/4 meksykańskiego srebra.




Alhondiga de Granditas - spichlerz z XVIII wieku.



Aby usprawnić poruszanie się samochodem, pod miastem wydrążono sieć tuneli. Lepiej wynająć taksówkę, niż samemu błądzić po mieście z paru powodów. Łatwo sie zgubić ( i stać się nowym bohaterem książki "Tunele") i nie zawsze Meksykanie sugerują się światłami i skrzyżowaniami - w końcu nie warto sie zatrzymywać to taka strata czasu :P.



Callejon del Beso - Zaułek Pocałunków

W niektórych miejscach ma 68 cm szerokości. W pobliżu można spotkać wiele osób, które za 30 pesos opowiedzą historię tego miejsca (tylko po hiszpańsku, więc całe szczęście miałam swojego prywatnego tłumacza).

Historia w uproszczeniu jest taka. Ona kochała jego, on kochał ją - oboje zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. On nie był lubiany przez jej ojca. Ojciec przyłapał ich podczas schadzki na balkonach (każdy stał na swoim) i zagroził, że jeśli jeszcze raz to sie powtórzy, to zabije któreś z nich (nie pamiętam które). Oczywiście młodzi kochankowie nie posłuchali, historia się powtórzyła, jedno zostało zabite przez ojca, a drugie popełniło samobójstwo.

Teraz, aby mieć szczęście w miłości, będąc tam trzeba sie pocałować na 4 stopniu schodów wiodących w głąb tej uliczki. Całować się rzeba z tym kimś z kim sie tam przyszło - nie podano dokładnie jak ma się to robić :P







Dom Diega Rieviery, w którym się urodził, a obecnie znajduje sie jego muzeum ze sprzętami i pamiątkami rodzinnymi oraz jego pracami, głównie szkicami do malowideł.





Brak komentarzy: